- ostrzegałem go w pierwszym roku
Mapa Polski |działki wrocław |sephora makijaż„— ostrzegałem go w pierwszym roku wojny, żeby tam nie chodził. Wzruszał ramionami, śmiał się ze mnie. W parę tygodni po aresztowaniu przysłał kartkę z Pawiaka. Pisał drobnymi literkami, ołówkiem «Czuję się dobrze, niedługo mnie zwolnią, przyślijcie mi mydło i ręcznik.» Przypuszczam, że nie uświadamiał sobie tego kontrapunktu, więźniowi potrzebny jest ręcznik tak samo jak ciepłe skarpetki, ale ja pamiętałem jego wspomnienie z Pańskiej i odczułem tę prośbę jako jego koniec. Potem przychodziły jeszcze kartki z izby chorych (donosił z zadowoleniem, że razem z nim jest profesor Namitkiewicz i pewien były wiceminister), a zimą, w grudniu 1940, matce wydano jego rzeczy. Na owe czasy to była śmierć łagodna, ja jednak czułem jej haniebny triumf. I ten ręcznik zwrócony po dezynfekcji, zmalały, pomięty. Nigdy wobec niczyjej śmierci nie odniosłem wrażenia podobnie trywialnej zabawy z ludzką biografią, tak całkowitego i szyderczego dobicia partnera —
— od dawna bałem się dnia, gdy będę musiał go podnosić, i myślę, że płynęło to z niego był słabszy, niż sądziłem, niż sam sądził. Przypominałem Letycję Bonaparte; gdy donoszono jej o zwycięstwach syna, szeptała kiwając głową — Oby to tylko trwało... — Widziała go w skali Korsyki i przeczuwała, że co się zaczęło na małej wyspie, musi się skończyć na małej wyspie. Z domu na Pańskiej wyjechał do Łodzi i po dziesięciu latach prowadził interesy w Berlinie i Moskwie. Zapuścił wąs, nosił wcięte żakiety, podróżował. Poznał córkę zamożnego eksportera, oświadczył się i został przyjęty. Na fotografii z Paryża w 1911 stała oparta o jego ramię, w obcisłym kostiumie z żabotem i wielkim kapeluszu, podobnym do tokującego głuszca. On siedział z nogą założoną na nogę i uśmiechał się wyzywająco znad białego gorsu (w jego uśmiechu zawsze brakowało mi refleksji). Powiedział mi kiedyś, że w 1924 miał milion w przeliczeniu na franki francuskie. Nosił się wtedy z zamiarem likwidacji interesów, chciał żyć z procentów na południu Francji. Ale napotkał niespodziewany opór babka odmówiła wyjazdu, wolała umrzeć w Polsce, miała tu groby rodzinne. W tych latach, dziesięciu czy piętnastu, między wybuchem pierwszej wojny światowej a początkiem wielkiego kryzysu, realizował swój program życiowy zrobić majątek, a potem spełnić marzenia. Jakie Przypuszczam, że sam ich nie znał. Czuł jednak, że ich nie spełnia, i wówczas byłem świadkiem furiackich awantur; prawe oko, na“(9)
<<<< W pracowni postawił obraz
| Jak już wiemy profesor >>>>
działki wrocław |Ogrodzenia bramy do domu |konferencje nad morzem